Czy klątwy działają?

0

Idź do diabła!” zdarza nam się wykrzyczeć w złości. „ Nigdy nic nie osiągniesz!” wybuchamy podczas sprzeczki. Słowa mają wielką moc, z której często nie zdajemy sobie sprawy. I płacimy za to cenę…

A niech to…
Klątwy mają bogatą tradycję – już pierwotny człowiek używał specjalnych zaklęć, znaków i okrzyków, aby zapewnić sobie powodzenie na łowach lub zgotować klęskę wrogiemu plemieniu. Ludzie od zawsze wierzyli, że wysyłana przez nich energia ma swoją pozytywną lub negatywną moc – w średniowieczu za podejrzenie o rzucanie uroków na krowę sąsiada lub na niego samego można było trafić na stos. Jeszcze w pokoleniu naszych babek popularna była wiara w to, że zły język sąsiadki może pozbawić dobrobytu; aby „nie dać się” złemu zaklęciu święcono wszystkie kąty w domu, unikano wzywania złych sił („a niech to…” gryziono się w język, by nie powiedzieć „… licho porwie!”), wiązano też na przegubie dłoni czerwone tasiemki. Ten ostatni zwyczaj przetrwał do naszych czasów i praktykują go narażone na plotki i zawistne komentarze gwiazdy, m. in. Madonna czy Kayah.
Przepowiednie na 2021 rok
Zaklinam cię
Ludowe wierzenia potwierdzili współcześni naukowcy z Kanadyjskiego University of Waterloo. Podzielili oni badanych na dwie grupy i członkom jednej z nich polecili powtarzać pozytywne komunikaty, np. „Jestem bardzo miłą osobą.” Obu grupom zadano pytanie: „.jakie jest prawdopodobieństwo, by trzydziestolatek zaangażował się w szczęśliwy, pełen miłości związek ?” . Osoby powtarzające pozytywne rzeczy na swój temat znacznie częściej wierzyły, że taki związek ma duże lub bardzo duże szanse zaistnieć. Członkowie drugiej grupy byli bardziej sceptyczni, czym udowodnili, że poprzez słowa zmieniamy również nasze myśli. W swojej książce „Potęga podświadomości” Joseph Murphy pisze: „ Myśli i słowa naznaczone zazdrością, lękiem, troską albo wrogością niszczą nerwy i gruczoły, pociągają za sobą wszelkiego rodzaju duchowe i fizyczne cierpienia” . Dalej tłumaczy, że nie tylko dla dobra innych ale i własnego powinniśmy zmienić nasze słowne czy myślowe nawyki na pozytywne. Potęgę pozytywnego przekazu wykorzystują też w terapii współcześni psychologowie. Zalecają oni, by np. w chwili wściekłości (choć trudno wtedy o pozytywne myśli, nie mówiąc o słowach ) zamiast krzyczeć „Wyszłam za idiotę!” czy „Urodziłam nieuka!” zrobić kilka ćwiczeń oddechowych czy pójść na krótki spacer, i dopiero wtedy zabrać głos. A więc afirmacja jako zaprzeczenie klątwy? Jak najbardziej!

Zrób sobie prezent
wystarczająco trudno jest wprowadzić takie zmiany we własnym życiu, a co jeśli na co dzień musimy przebywać z kimś, kto „zarzuca” nas negatywną energią? „Cudze słowa mogą urazić cię tylko wtedy, gdy im na to pozwolisz w myślach i uczuciach. Pamiętaj, że to ty myśleniem i słowami tworzysz sobie świat” pisze Murphy w „Potędze podświadomości”. Czasem jednak nie jest tak łatwo. – wciąż pamiętam nauczycielkę chemii, która przy każdej sposobności poniżała mnie i dawała znać, że ma mnie za nic. Przez jej zachowanie ze stresu myliłam się jeszcze bardziej, unikałam jej lekcji jak ognia (co nie pomagało mi w tej sytuacji), a przede wszystkim nienawidziłam przedmiotu- wspomina 26-letnia Marta, dziś magister chemii. – W liceum trafiłam na inną nauczycielkę: spokojną, chętną do pomocy i nieoceniającą. W ciągu roku okazało się nie tylko, że chemia nie jest taka straszna, ale też że jest moją pasją. – kończy z uśmiechem Marta. Czasem wystarczy jasno zakomunikować o swoich uczuciach – być może ktoś, kto na co dzień słowami robi nam przykrość nie słyszał o potędze negatywnych słów i nie zdaje sobie sprawy z ich mocy, i na naszą prośbę postara się opamiętać. A jeśli nie? – Często padamy ofiarą mitu, że z każdym można i trzeba się dogadać. – mówi psycholog związany z Centrum Pomocy Profesjonalnej. – prawda jest jednak taka: jeśli czujemy się przy kimś zawsze na drugim miejscu, obrażani i ośmieszani, wywołuje w nas tylko negatywne emocje, a przy tym nie słucha naszych racji, warto zrobić sobie prezent, i skończyć tą znajomość. Choć nie zawsze udaje się ograniczyć spotkania do zera, często ulgę przynosi samo postawienie się, komunikat „ Nie chcę być tak traktowany”. – radzi psycholog. A to może być pierwszy krok do pozytywnych zmian w naszym życiu.