Psychologia, czyli…?

0

Nauczmy się psychoanalizy! W oczach błyśnie promień X, który prześwietli ludzkie dusze. Wreszcie odkryjemy, dlaczego ta starszy pan z drugiego piętra jest wiecznie nadąsany. Czy kobieta przy mównicy rzuca kiełbasą wyborczą? Odtąd świat nie będzie miał przed nami żadnych tajemnic. Gdyby wszystko było takie proste…

Zaczęło się w Grecji
Oczywiście w czasach antycznych. Przypomnijmy sobie trzech starszych panów z brodami: Sokratesa, Platona, Arystotelesa oraz rzesze ich wyznawców w długich tunikach. Właśnie oni zaczęli interesować się motywami ludzkich zachowań. Uznali, że ich ośrodkiem jest żołądek (głodny człwiek to zły człowiek) Tak narodziła się nowa dziedzina wiedzy. Jej nazwa pochodzi od dwóch słów – „Psyche” i „logos”, nauka o umyśle.

Współczesna definicja
Psychologia to sztuka interdyscyplinarna, zawierająca w sobie między innymi biologię, chemię oraz „wyczucie”. Bada przede wszystkim procesy umysłowe. Możemy podzielić je na dwie kategorie: wewnętrzne (myśli, sny, pragnienia) i zewnętrzne (uśmiech, drżenie, mruganie). Bierze także pod uwagę zachowanie jako konsekwencję wyżej wspomnianych.

To nie psychologia!
Psychiatria –studia odbywają się w szkołach medycznych, absolwenci uzyskują tytuł doktora. Psychiatra jest upoważniony do wykrywania zaburzeń (chorob psychicznych) i podawania odpowiednich środków farmaceutycznych.
Psycholog nie jest medykiem, nie ma więc upoważnienia do wystawiania recept.
Poradnictwo terapeutyczne – nie wymaga studiów, lecz kursów i przejścia osobistej terapii. Terapeuta może przeprowadzać rozmowy, lecz nie leczy schorzeń psychicznych.
Psycholog nie musi przechodzić terapii, posiada szeroką wiedzę o zaburzeniach psychicznych.
Pseudopsychologia – przedmiotem badań są zjawiska niemające potwierdzenia w rzeczywistości. Pseudopsycholodzy często tytułują się „wróżbitami”, „znachorami”, przyświecają im cele komercyjne. Głowne dziedziny to: telepatia, horoskopy, grafologia.
Psychologia bada to, co realne bądź prawdopodobne.

Jak zostać psychologiem?
Pierwszym krokiem jest aplikacja na studia psychologiczne. Według niezależnych źródeł mamy do czynienia z jednym z pięciu najbardziej obleganych kierunków. Ci, którzy się dostaną, uiszczają stosowną sumę pieniędzy. Następnie stoją przed nimi lata ciężkiej pracy, okupionej „śmiesznymi” dowcipami, których nie zamierzam tu przytaczać z powodu iście strasburgerowskiego poczucia humoru żartownisiów. Otwarcie prywatnej praktyki wymagany jest tytuł magistra, doktorat natomiast otwiera drogę do kariery naukowej.

Do czego to mi się przyda?
Pomijając fakt, że we wszystkich zawodach (prócz pustelnika) i sytuacjach wymagających kontaktu z ludźmi, psychologia to także organizacji pracy, sportu, jedzenia, szkoły, kliniczna, polityczna, sądowa, środowiskowa…
Nawet jeśli poźniej wybierzemy inną drogę życia, nabyte umiejętności bardzo się przydają. Gdyby patetyczny ksiądz zauważył znużenie odbiorców, mógłby dostosować swój ton do ich wieku. Prawdziwą katastrofą jest także nauczyciel który na siłę stara się być dobry. Bądź pani z punku ubezpieczeń, wykradająca nam kolejną minutkę.